niedziela, 3 maja 2015

rozdział 1

,,Codziennie budzę się z nadzieją że będzie lepiej"






Budzę się rano przerażona. Miałam zły sen. Jak zwykle. Przyzwyczaiłam się. Szkoda tylko że rzeczywistość nie jest trochę lepsza. W naszej szkole rzeczywistość jest makabryczna. Ja osobiście nawet tak bym tego nie nazwała. Patrzę za okno. Jeszcze jest ciemno. Słyszę krzyk. To na pewno ktoś miał zły sen.
Normalne. I to właśnie jest straszne. Powoli wstaje i podchodzę do szafki. Ubieram się w mundurek. Szary t-shirt i szare dresy. Nie ma jak różnorodność. Powoli wstają inne dziewczyny. Chłopcy mieszkają gdzie indziej i gdzie indziej mają lekcję. Odkąd skończyłam pięć lat jestem tutaj. Byłam pierwszym rocznikiem który poszedł tu w wieku pięciu lat. Chłopców widuję tylko przelotnie. Każda z nas ścieli lóżko. Wchodzi nauczyciel z paskudnym uśmieszkiem. Niektórzy a właściwie większość odczuwa chorą satysfakcję z dręczenia nas. Rozglądam się i widzę że jest nas za mało z piętnastu zrobiło się czternaście. Albo ją zabrali albo sama się powiesiła. Idziemy do pokoju na przeciwko. Tam mamy ,,lekcję". Kolejny dzień pełen bólu i łez czas zacząć.
Witam serdecznie w moim koszmarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz